• Wpisów:122
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:39
  • Licznik odwiedzin:2 998 / 1285 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wczorajszy dzień nie był najlepszy.
Dzisiaj jeszcze jedno dość krótkie wyjście.
Jestem zmęczona i boli mnie brzuch (ale tym razem to przeżyję, nie będę umierać).
Nie czytam już książek, przez co trochę marnuję swój czas, bo chodzę po domu bez celu przeszkadzając innym, nie mam co ze sobą zrobić. Zaraz znów zacznie się szkoła i 5 dni w stresie. tak, nie mam jak inaczej tego określić. To stres, zmęczenie, przymusowi znajomi, długie jazdy autobusem z dziwnymi ludźmi. Ja właśnie tak to odczuwam.
Marzenia, marzenia są czymś pięknym. Jakie są moje? Nie umiem dokładnie określić, jest w nich na pewno spokój, cisza i radość. Nie ma krzyku, agresji i alkoholu. Przyszłość właśnie taką sobie wyobrażam, harmonia, ład. Tylko czy tam będzie? Nie wiem, nikt chyba tego nie wie, nikt nie może tego zapewnić.
Kolejna myśl, jutro dwa w-f. Strasznie nie lubię. Trzeba się przebierać, a później takim zmęczonym iść na lekcje. I kogo co obchodzi, że mi po wf nic się nie chce? Hm... nikogo. Chciałabym mieć takie roczne zwolnienie. Siedziała bym sobie 3 godziny tygodniowo i nic nie robiła, jak to pięknie brzmi.

+ odpocznijmy <3




 

 
W końcu weekend, odpoczynek
 

 
Zawsze będę już tym
Który do powiedzenia nie ma tu nic
 

 



Ciężko było mi dzisiaj wstać, oj bardzo ciężko. Za długie siedzenie po nocach. Dzisiaj w klasie urządzaliśmy dzień chłopaka, szczerze - nie podobało mi się, wyobrażałam sobie to inaczej.
W szkole jest bardzo fajnie. Jestem cierpliwa co do ludzi ich zachowań i humoru. Staram się jak tylko mogę.
Polubiłam nauczyciela od transportu. Wydaje się być normalny, cierpliwy, spokojny. I nie szanuje nas gorzej niż nauczycieli. Zwraca się do nas na Pan i Pani. I w ogóle taki uśmiechnięty ciągle chodzi. Jego plus.
Na jutro już trochę mam planów. Wszystkie raczej zrealizuję, powinno się udać.
 

 
Gdyby rozmowy częściej polegały na przekazywaniu sobie dobrych wiadomości, świat byłby chyba piękniejszy, a ludzie dla siebie o wiele milsi i bardziej wyrozumiali.
Uwielbiam z Tobą rozmawiać. Wiem że mnie słuchasz, rozumiesz, potrafisz doradzić. Wiem, że nie oczekujesz nic w zamian. Wiem że jest to czyste, bez haczyków i kruczków.
Przyjaźń to dość podobny stan do miłości. Trzeba się rozumieć, nie liczyć na coś w zamian, słuchać, pomagać, doradzać. Dobrze się bawić z swoim towarzystwie, śmiać, kłócić, drażnić.
W przeciągu kilku tych dni, od narodzin Darii, były pewne wątpliwości, czy na pewno to imię takie będzie. Wujkowi trochę mniej się podobało, ale ciocia nie pozwoliła już zmienić. I w sumie bardzo dobrze, niech będzie tak jak jest, jest pięknie <3
Dzisiaj również urodziny cioci. Okrąglutkie. Było troszkę rodziny oraz tort i szampan. Kameralnie ale bardzo przyjemnie. A tort był po prostu pyszniuteński. Ani za słodki, ani za gorzki... taki idealny. Chciałabym żeby ktoś kiedyś zrobił mi taki prezent niespodziankę na któreś urodziny, kupił mi tort i szampana... byłoby tak miło.
Niedługo minie 7 miesięcy jak nie palę i nie pije alkoholu. jestem z siebie dumna, pomimo że czasami bywają dni, gdy mam na to ochotę. Ale postanowienie, to postanowienie. Dam radę Co myślę na temat używek ? Że są fajne gdy się zaczyna, bo to coś nowego, coś do odkrycia, sprawdzamy jak działa nasz organizm. Ale po co nam to na dłużej? Rozumiem że przy okazji jakiejś, ale po co w każdy dzień. po co niektórzy upijają się do tzw zgona. przecież to kompletnie nie ma sensu. Robią z siebie pośmiewisko.
Od kilku dni robię przysiady. Takie małe a zarazem śmieszne postanowienia. Kości mi skrzypią. Ale nogi jakoś za bardzo wyjątkowo mnie nie bolą. Patrząc jak ćwiczą inni, czuję się lekko zacofana (100 lat za murzynami - nikogo nie obrażając).
 

 
Spełnienia marzeń Pysiek <3

Dzień zaskakująco szybko mija. Ciężko wstawało się o 5. Ach, było zimno i ciemno. Grrr. Troche tak niemiło. A na dodatek trzeba iść przez ten długi las, który gdy jest ciemno, wydaje się jeszcze dłuższy i bardziej nieprzyjemny.
Skończyłam książkę, oddałam. Wypożyczyłam kolejne. Oby były tak sam fascynujące jak ostatnia.
Mam sporo lekcji do zrobienia, sporo nauki. Sporo chyba wszystkiego. Ale postanowienie by w tym jakoś wytrwać. Nie poddać się przed podjęciem próby.
Cały czas staram się pozytywnie nastawiać do świata, ale czasami po prostu się nie da. Nie wszystko może tak o przejść.
Z dołu dolatuje zapach pysznego obiadu. Obiad... pycha. A później wyrzuty sumienie, bo objedzenie. To przecież grzech. 'a dzieci w Afryce nie maja co jeść'.
Jak to jest z prezentami? Dajemy je, bo tak trzeba? Bo tak wypada? Czy dlatego że chcemy? że sprawia nam to radość? Przyjemność? Chyba to zależy dla kogo ma być ten prezent.

` Każdy poranny uśmiech, będzie naszym dobrym początkiem dnia.

<3
 

 
A jeśli coś nie jest smaczne, najlepiej jest to po prostu zjeść z ketchupem. Z ketchupem smakuje mi bardzo wiele rzeczy. lecz czasami też przesadzam. Idzie się od niego w pewnych momentach po prostu porzygać.
Rodzice się kłócą, w domu panuje taka atmosfera że... chyba lepiej jest o tym nie pisać.
Zaczęłam dzisiaj już ostatnią, 3 książkę. Ach, siedzę, czytam i płaczę. Rewelacyjnie napisana. Szkoda że ostatnia, mam nadzieję, że znajdę coś podobnego.
Dzisiaj jestem również bardzo szczęśliwa. Staram się cieszyć nawet z tych małych rzeczy i wstawać z uśmiechem. tak jest o wiele lepiej. Wtedy wszystko wydaje się być trochę przesadne, ale tak jest ok. Nie jest źle. tak miło.
W szkole bez niektórych osób jest spokój. Cisza. Istna przyjemność. Nikt nie jęczy i nie piszczy by zwrócić na siebie uwagę. Po prostu istne niebo.
Czekam z niecierpliwością na list. takie pisanie wciąga i chyba trochę uzależnia. Ten super moment, gdy sprawdzasz pocztę, a tam wyskakuje wiadomość dla Ciebie i nie jest ona z reklam.
 

 
A wyspać się, to oznacza mieć wspaniały humor od samego rana!
Czytam kolejną książkę. O jejusiu, ona jest po prostu super I jest w niej trochę romantyzmu. Przemawia do mnie I pomyśleć że kiedyś wolałam czytać książki o śmierci ;/ Ale cóż ludzie się zmieniają, dorastają i ich gust też się zmienia W sumie, to nie żałuję moich wcześniejszych decyzji, zawsze coś tam było w tym moim życiu, może trochę psychicznego, ale coś było W szkole jeden chłopa dość dokładnie pamięta moje zachowanie z pierwszej klasy. To jest nawet miłe, szkoda tylko że pamięta moje dziwne teksty i odchyły. Chociaż w sumie nawet to jest miło powspominać.
W szkole były już zdjęcia klasowe. jestem ciekawa jak na nich wypadłam. W tamtym roku po prostu było tragicznie. Myślę że teraz też nie będzie lepiej. Wyróżniam się dość bardzo kolorem włosów. Większość dziewczyn ma ciemno brązowe. A ja idę w stronę jasnego blondu.
Lubię przeglądać strony z obrazkami, patrzeć na wychudzone dziewczyny, albo na umięśnionych chłopaków. Oglądać słodkie zwierzątka lub urocze małe dzieci. Miło również poczytać cytaty czy głupie dialogi rozmów.
Dzisiejszy dzień zapowiada się spokojnie. Bez gości. Bez chaosu, bez krzyków.
 

 
Za mało czasu na pisanie!
Nadrabianie zaległości.
Wczorajszy dzień minął mi na zakupach na dzień chłopaka (klasowe). Hm, uważam że to tragedia. Nie da się dobrać jednego idealnego prezentu dla tylu osób, i to za takie małe pieniądze. Bezsens. Im tak trudno coś kupić. Z dziewczynami jest o wiele łatwiej. Kupi się im kwiat i się cieszą, czekoladę i się cieszą, cokolwiek i się cieszą. Bo to cud, że inni pamiętają.
Czekam aż będzie dostępny film "zanim zasnę". Mam taką wielką ochotę go obejrzeć. Nie mogę się już doczekać. Mam nadzieję, że to już niedługo.
Dzisiejsza pogoda chyba się pomyliła. Było ciepło, za ciepło. A ja już czekam na typową jesień. A tu ... słońce.
Wprowadzam się dzisiaj do swojego pokoju. Sprzątanie zajęło mi prawie dwie godziny (to dość szybko jak na mnie i mojego dużego lenia)Będzie spokój i się wyśpię i będzie cudownie! Ach, tęskniłam ;D
Dzisiaj już nie mam planów zbyt ambitnych. Odpoczynek i może jakaś książka. kąpiel i łóżko Chyba że któryś znajomy się odezwie, to też nie odmówię rozmowy.
Zauważyłam , że podstawa to się wyspać, przynosi mi to tyle radości I wstać, a nie zrywać się z łóżka Powoli, spokojnie, bez nerwów
Jutro czeka mnie nauka. pewnie trochę tego będzie. Staram się dzisiaj jeszcze o tym nie myśleć. Ale tak w 100% się nie da. dzień pewnie zleci mi niesamowicie szybko.
O 00.50 ciocia urodziła. mamy w rodzinie Darię. Taka mała istotka Ach, i czekanie na moment, aby ją pierwszy raz zobaczyć

+ Mam ochotę wybrać się do zoo
 

 
Książka pt. "Sen" to po prostu rewelacja, bardzo mi się podobała. Dziś wypożyczyłam już kolejne, "Mgła" i "koniec". mam nadzieję, że będą również interesujące.
Czuję się dziwnie. Boli mnie brzuch i głowa, nie mogę się skupić na lekcjach.
Czekam do weekendu .
 

 
Po raz kolejny skasował mi się wpis. Jestem głupim dzieciakiem. Z chwili na chwilę popsuł mi się humor i zaczyna mnie wszystko denerwować. tak mi szkoda, tamten wpis był ładny, słodki.

Jeszcze raz!

Wypożyczyłam sobie dzisiaj książkę. Mam nadzieję że będę z niej zadowolona, ale więcej o niej, jak już przeczytam. Nie wszystkie Panie w bibliotece są miłe, a one właśnie powinny być miłe, uprzejme. Takie... no nie wiem jak opisać. Takie czułe, ciepłe.
Zaraz zbieram się do ogarnięcia pokoju i nauki. Tak bardzo mi się nie chce, a tu dopiero poniedziałek. Ciężko widzę ten tydzień, oj bardzo ciężko.
 

 
"Były dwie siostry: Noc i Śmierć,
Śmierć większa, a Noc mniejsza,
Noc była piękna jak sen a Śmierć,
Śmierć była jeszcze piękniejsza..."
 

 
Chyba nie będę lubić weekendów. Zamiast odpocząć, ciągle ktoś znajduje mi jakieś zajęcie. A ja po prostu mam tego dość. Jestem ciągle zmęczona i boli mnie głowa. Nie mam czasu by sobie popatrzeć na sufit. Straszne. Zabieganie. Obłęd.
Zero radość. Nie ma radość. Udawane. Bo chwilami jest okey. Tkwimy w smutku i pośpiechu.
 

 
Spokój, opanowanie. mam nadzieję że ten wpis jakoś mi się doda, że będzie cały i że napiszę o wszystkim co chciałam i że o niczym nie zapomnę.
Tak wiec na sam początek.
Minęło już 21 miesięcy, z których jestem bardzo zadowolona, szczęśliwa i czuję się kochana. To jeden z moich najbardziej prywatnych i najmilszych tematów, ale nie jest on rozszerzony dla wszystkich. Lubię takie sprawy zachowywać dla siebie, dla własnych wspomnień.
Wczoraj byliśmy w cyrku. Podobało mi się. Już dawno tam nie byłam. Takie przypomnienie wczesnego dzieciństwa. Zapach waty cukrowej. Zwierzątka. Czy nawet klaun. Balony. Kolorowe światła. I mnóstwo ludzi z dziećmi.
Nie odnajduję się w tym miesiącu. Zaczęła się szkoła a ja nadal nie potrafię wszystkiego pogodzić. Zaplanować tak, żebym miała czas na wszystko co chcę. Nie mogę się wyspać. Chodzę rozzłoszczona i z bólem głowy. Nie potrafię się ostatnio skupić . Mam problem z koncentracją. Ciężko mi o czymś opowiadać, co chwila coś mnie rozprasza. To okropne.
 

 
Chciałam dodać wpis, ale oczywiście przez przypadek go usunęłam! Grrrr. Dobranoc.
 

restless.heart
 
maly.buntownik
 
Potrzebuję rozmowy telefonicznej. Da radę w tym tygodniu?
 

 
Odpoczynek, weekend! Świetnie!
Po szkole z rodzicami pojechaliśmy do cioci, ale mieliśmy pecha i akurat nie było jej w domu. A miałam nadzieję, że dostanę jakieś pyszne ciasto (ciocia ma zawsze coś dobrego). Następnie udaliśmy się na cmentarz, tam panuje taka specyficzna atmosfera. Według mnie czas tam się całkowicie zatrzymuje. Można tam siedzieć i nie martwić się o nic. Wyciszyć, uspokoić. Może i takie też zadanie mają cmentarze. Lubię tam przebywać, oglądać groby. Siedzieć. Przychodzący tam ludzie są uprzejmi. Każdy przychodzi do swoich bliskich. Tam nie ma bałaganu, mieszaniny, chaosu. Tylko spokój. Szum drzew, zapalone znicze. Inna rzeczywistość.
Wróciliśmy do domu. Zjadłam obiad i dużo innych rzeczy. Czułam się taka pełna, ale i zarazem szczęśliwa. Lubię jeść. Top dość przyjemne. Chociaż to i grzech się przejadać. To forma pewnego odpoczynku. Gdy się je, nie można robić za bardzo nic innego. Ta czynność akurat nie jest męcząca. Zauważyłam, że czasami jem, tylko po to, by zrobić sobie przerwę w nauce. To w sumie głupie, bo wcale głodna nie jestem. Ale w ten sposób próbuje sobie tłumaczyć, że ta przerwa jest konieczna. To tak jakbym po prostu nie mogła na chwile odejść od książek i odpocząć. Dziwny ze mnie człowiek. Ale nie przeszkadza mi ta specyfika.
Myślę, że straciłam dzisiaj przyjaciela. Straciłam go już w 100%, najwidoczniej tak musiało być. Nie wszystko da się wybaczyć, a na pewno nie takie świństwo jak zrobił. Nie lubię jak ktoś próbuje na siłę mi coś rozwalić, lub mnie poróżnić. To chore, tym bardziej że nie ma się w tym nic specjalnego. Nic przecież z tego nie miał. Satysfakcje? Hm, nie wiem. Nie wiem i chyba wiedzieć już nie chce. Nie mam ochoty więcej spotykać się z tym człowiekiem. Nie lubię kontaktów na siłę. Udawanych. Fałszywych przyjaźni.przyjaźń powinna być szczera, pomocna, niczym miłość. Niczym... ale to nie jest miłość. To forma zaufania. Ech, ciężko. Zobaczę jak będzie dalej.
jestem właśnie po skończeniu niektórych lekcji, ale jeszcze wiele przede mną. Rozmyślam, jak to rozłożyć w czasie, żeby było dobrze. Żebym zdązyła odpocząć. Póki co uczę się głupich słowek z angielskiego, tak bardzo nie lubię tego przedmiotu. ;/
Niedługo spać. Marzyć, śnić. Jutro nowy dzień. Dzień czysty, bez skazy.
 

 
Ciężko mi. Tak bez większego wyjaśnienia.
Patrząc na szczęśliwe pary czegoś im zazdroszczę. Tylko czego? Przecież mam wszystko to o czym tylko mogłam marzyć. Też jestem szczęśliwa i zakochana. Wiec tylko po co ta zazdrość? Nie umiem jakoś racjonalnie tego wyjaśnić. Tak najwidoczniej musi już być.
Ten tydzień w szkole minął mi bardzo szybko. Jutro już piątek i wolne, tak pięknie to brzmi. Znów mamy weekend. Wyśpię się, pouczę i będę leniuchować. Jakie to pięknie! Oby też było realne!
Do szkoły chodzi dość przystojny chłopak. nawet bardzo przystojny, jest uroczy i taki ach. Ale, co za dużo to nie zdrowo. Każdy każdemu może się podobać, ale niektóre dziewczyny przeginają. Hallo! Przecież on jest świadomy że może mieć każdą, a one jakby mogły to weszłyby mu w DUPĘ! "Co z tego że mam już książkę. Kupie kolejną, ważne że będę ją mogła kupić od niego. On jest taki super." - no i ja się pytam, jak tak można? Bardzo dziwne zachowanie. takie pustej idiotki. Nie. Fu, ble.
Mam wrażenie że się od siebie oddalamy, mniej piszemy, mniej rozmawiamy, nasze spotkania są kilkuminutowe. To smutne, okropne. Mam nadzieję że się to jakoś zmieni. Zmienić się to musi
 

 
Umrzeć i narodzić się na nowo. Dzisiaj był straszny moment. Przejeżdżaliśmy przez tory gdy było widać już pociąg. I nagle samochód zgasł, zatrzymał się na torach. Na szczęście było lekko z górki i samo przesunął się dalej. Poczułam taką ulgę. Widziałam przerażenie w oczach rodziców. To było okropne. Tak bardzo się przestraszyłam.
Dni mijają mi szybko. Cały czas wypełnia mi szkoła, odrabianie lekcji. Nie ma nic innego. Monotonność, to coś co nas zabiera, pochłania. Przez to stajemy się nudni i tacy powszechni. Nie wyróżniający się z tłumu. Szarzy, zwykli.
Piszę listy poprzez pocztę e-mail. Odnalazłam chyba kogoś dla siebie. Dobrze nam się pisze, nie nudzę się tym pisaniem i wcale mnie to nie męczy. Uważam że wybrałam przypadkiem właściwą osobę dla siebie. Pomimo dość sporej różnicy wieku, nadal mamy tematy do rozmów.
Moja siostra, siostra E Siostra bardziej szkolna, ponieważ poza szkoła juz prawie wcale sie nie widujemy. Nie ma na to po prostu czasu. Cieszę się że przynajmniej niektóre przerwy ze sobą spędzamy, pomimo że to i tak nie jest to co wcześniej. Ale cóż, tak najwidoczniej już musi być. Siostra to jednak siostra. Tutaj się nie wybiera i nie powinno się zbytnio marudzić. jesteś moją jedną z najlepszych sióstr . A rzadko o kim tak mówię. Z siostrami rodzonymi nie mam aż takiego kontaktu. Wiec mogą Ci pozazdrościć .
Uważam że zmiana nauczyciela od angielskiego wpłynie na mnie bardzo dobrze. Odczuwam dość spory stres idąc na lekcje, a to sprawia że skupiam się tak jak tylko najbardziej mogę i naprawdę wiele teraz rozumiem. Jestem z siebie zadowolona. Nigdy nie sądziłam, że będzie mnie stać na taką zmianę w stosunku do tego przedmiotu.
 

 
Ptak zrobił na mnie kupę, a dokładnie na moją ulubioną bluzę. I tak się zaczął piękny dzień.
W szkole bardzo szybko mi zleciało, wcześnie poszłam, wcześnie wróciłam, pasuje mi tak, mogłabym tak częściej . Mam nową nauczycielkę, uczy mnie Planowania Logistyczne Spedycyjnego. Co o niej myślę? Myślę że po prostu jest beznadziejna Na lekcjach nie wykazuje się żadną wiedzą. Nas pyta o typowe podstawy, których sama nie jest pewna (i nie jest to forma, sprawdzenia nas, ona po prostu niczego nie wie, bez internetu nie może sobie poradzić, chociaż i z internetem nie idzie jej dobrze, ma dość spore kłopoty, żeby odnaleźć jakiś artykuł o.. o czymś tam, nie pamiętam już co to było). Myślę, że nie będzie ona w stanie przygotować mnie do egzaminu. Nie wywiera żadnej presji, nie motywuje do nauki, ma stan olewający do wszystkiego i wszystkich. Niemądra baba.
Nie rozumiem ludzi, którzy najpierw coś mówią, a później sami sobie zaprzeczają i to w tym samym zdaniu. "Nie ważne co wybierzecie, ważne że podacie odpowiednie argumenty.... Dziewczynki napisały najlepiej ponieważ... wybrały odpowiednią odpowiedź" I gdzie tu jest sens? Szkoła czasami nie ma sensu. Tak potrafią ludziom mieszać w głowach. Kosmos, istny kosmos.
A co do kosmosu, spytałam dzisiaj mamę jakie ma marzenie. Wyskoczyła z lunetą. Ach, to dopiero marzycielka. Drogie prezenty. Nie wiem, czy interesowałoby mnie oglądanie gwiazd na dłużej. Na jakiś moment na pewno to jest fajne, ale czy godzinami nie staje się to być monotonne?
Myślę, że nie lubię wtorków. Mijamy się we wtorki. Ja mam na rano, wstaje wcześnie. Ty masz na południe, śpisz bardzo długo. Ja wychodzę w południe, a Ty jesteś zajęty szkołą i nie masz czasu. Ty wracasz, odrabiasz lekcje, uczysz sie, ja czekam z niecierpliwością. Ty znajdujesz dla mnie czas, ja się cieszę i zasypiam, bo następnego dnia znowu muszę rano wstać.
 

 
Jutro do szkoły na 7. W sumie to się cieszę z tego powodu. Wcześniej pójdę, wcześniej wyjdę - kończę o 13.25. Jest przecudownie!
Jestem z siebie dumna. ;D Naumiałam się geografii i dzisiaj były dość dobre wyniki (Kingusiu, z Twoich wyników też jestem dumna ;*)
Tak, mam przyjaciółkę znakomitą ;D Albo przynajmniej tak mi się zdaje ;D Etap szkoły już wchodzi w życie. Zaczyna się obgadywanie ludzi i lekki stres przed lekcjami. Czyli wszystko jak najbardziej w normie.
Mój Kochany tata dzisiaj przyjechał po mnie na przystanek, ponieważ zadzwoniłam i poprosiłam, gdyż padało. Oczywiście jak tatuś dojechał, to wyszło słońce i po deszczu mało co zostało, ale to w sumie takie już moje szczęście. Ale tata zły o to nie był.
Będąc w domu mam ogromniastego lenia. Nic, ale to nic nie chce mi się robic. nawet po jedzenie nie chce mi sie iść (a to w moim przypadku już dość poważna choroba ;D), o lekcjach nie wspominając. Lubię sobie w takich momentach podziwiać sufit, wtedy wszystko jest bardzo interesujące, tylko nie to co w danym momencie jest ważne, istotne. Lecz walkę wygrałam. Zebrałam się w sobie i lekcje zrobione. Dotarłam do celu.
Oglądał sobie "horrory" - droga bez powrotu. Została mi już ostatnia część. To niby horror, ale bardzo mnie bawi. Bawi do momentu, póki nie jestem sama i nie idę przez las. Jutro już ostatnia część i czas na nowe filmy. Tym razem czekam na coś bardziej romantycznego.

`Żyj tak, aby .... inni Ci zazdrościli. ;D
 

 
Ten dzień był wspaniały ! Tak bardzo wspaniały, że mógłby chyba trwać wiecznie. Znajomi znajomych, również mogą być naszymi znajomymi.
Były dzisiaj zakupy i to bardzo na plus. Ach, szczęśliwa. Bez marudzenia dostałam to co chciałam.
Lubię moją Kingusie. Jest taka super . Ach. Takie kochane, małe ;D I nawet słodko mówi po pijanemu... to taka urocza jest. Taki meeega dzieciak. ;D
 

 
Nie umiem określić jak się czuję, ale chyba jest dobrze, może jestem trochę zaspana, ale po prostu jest wcześnie. Trzeba ten dzień wykorzystać i spędzić go tak, aby nie żałować.
 

 
97 wpis !
Ten wpis zostanie przeznaczony na jedną osobę, głównie na jedną osobę. Jest to najwspanialsza osoba, jaką dotąd poznałam. Było to dość dawno. Około 2 lata temu. Wtedy w moim życiu pojawił się chłopak, który mnie zauroczył. Od samego początku był cudowny, pomimo że nic nadzwyczajnego nie robił. Nawet gdy nie rozmawialiśmy, był taki ach, na wzdychanie. Nasza pierwsza wymiana wiadomości może do najlepszych nie należała, ale pomimo to, nic od niego mnie nie odpychało.
Teraz, teraz jest moim NAJCUDOWNIEJSZYM chłopakiem . Jestem z Nim bardzo, bardzo szczęśliwa. Wiem, że zawsze mnie zrozumie, pomoże i wysłucha. Jest już taki mój. Mam w nim także najlepszego przyjaciela, wiem że mogę na nim polegać i mu zaufać.
Uwielbiam gdy mnie przytula, ale nawet i to gdy mi dokucza. Gdy mnie rozśmiesza, czy też gdy czasami śmieje się ze mnie . Gdy robi głupie miny. Gdy udaje obrażonego. Gdy próbuje mnie naśladować, robiąc takie same małe kroczki jak ja robię. po prostu uwielbiam go całego.
Czasami też się na niego złoszczę, uważam to za czas przetracony, ale najwidoczniej tak też musi być. Wtedy jest smutno, samotnie i nic nie ma sensu. Ale można również na to patrzeć z drugiej strony - później znów nastaje piękny moment i radość trwa dalej.

Wielkie miłości <3